LET'S GO PINK!

Słoneczny dzień za nami… dużo zdjęć, a więc i trzecia stylizacja! :) Podstawą dzisiejszego looku jest różowa (a właściwie, uściślając, pozytywnie malinkowa) koszula! ;) Dobrałam do niej czarną spódniczkę, oraz szpilki i okulary w tym samym kolorze – czyli totalna klasyka! W takiej odsłonie czuję się właściwie najlepiej! Perełki – występują tutaj jako akcent bardzo kobiecy, podkreślający moje zamiłowanie do stylu retro. Dodałam także okulary – choć nie noszę ich na co dzień, uważam, że są fajnym dopełnieniem stylizacji. Jak to powiedział mój chłopak: „stylizacja na panią profesor”! :) Postanowiłam też przełamać zasadę, że czerwieni i różu nie należy łączyć – na moich paznokciach i ustach pojawił się zatem intensywny, krwisty kolor! :)

A więc… let’s go PINK, a może RED? :)











6 komentarze:

  1. Moim zdaniem wszystko wygląda super. Okulary rzeczywiście nadają charakteru.
    A wiesz, że kilka dni temu przymierzałam bardzo podobną koszulę? Ale z moimi jasnymi włosami niestety niezbyt dobrze w niej wyglądałam :P

    Pozdrawiam,
    Joanna Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. Joanna Julia, dziękuję, koszula jest z sh, więc nie wahałam się ani chwili by ją kupić, bo kosztowała aż 5 zł :)
    ale zauroczyły mnie przede wszystkim te retro guziczki przy niej, no i ten wyrazisty kolor! :)

    btw. nie wiem, czy moje komentarze dodają się na Twoim blogu... ale mam jednak nadzieję, że tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. such classy style!! :) i also love pink

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej. Super ubrania, wygląd, sesja, ale to na pewno wiesz :) Piszę, bo dla mnie wielką umiejętnością jest zgranie ze samym sobą, harmonie oraz poczucie własnej wartości. Każdy z nas jest piękny,a Twoja pozytywna energia aż bije z filmu :) Nie piszę tego bez powodu. Od trzech lat zmagam się z anoreksją i nigdy siebie nie lubiłam, ani jak chudłam, ani jak teraz tyję. Odkryłam, że ani jedzenie ani nie jedzenie nie sprawi, że moje życie będzie lepsze. Siłę trzeba znaleźć w sobie. Ale przez to odkrycie stałam się "pusta", gdyż tego nie potrafię i nie wiem jak do tego dojść. Dlatego tym bardziej podziwiam Ciebie, jesteś dla mnie świetnym przykładem na podążanie odpowiednią, WŁASNĄ, drogą. W pozytywny sposób Ci zazdroszczę ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Też studentka psychologii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, dziękuję Ci, że zechciałaś do mnie napisać i opowiedzieć mi kawałek swojej historii, trudnej historii. powiem Ci, że u mnie też na początku nie było łatwo, jeżeli chodzi o pewność siebie i akceptację siebie... ale pomógł mi bardzo mój facet. miłość mi pomogła! :) to, że dla niego jestem piękna, i że okazuje mi to na każdym kroku, że wierzy we mnie, poświęca swój czas na robienie mi zdjęć... to jest coś niesamowitego, i dziękuję mu za to każdego dnia! trzeba łapać każdy dzień, i dążyć do tego, co się lubi robić, to uskrzydla, daje poczucie sprawczości i pewności. pisząc tego bloga, czuję się szczęśliwsza, spokojniejsza, naprawdę!
      życzę Ci wszystkiego najlepszego, obyś stanęła na nogi i psychicznie, i fizycznie! rozwijaj swoje zainteresowania, wychodź do przyjaznych Tobie ludzi, otaczaj się pozytywną energią... IDŹ WŁASNĄ DROGĄ - tak jak napisałaś mnie. powodzenia, bardzo, bardzo trzymam kciuki za Ciebie! za nas! :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za wsparcie. To dużo dla mnie znaczy. Widać miłość na prawdę uskrzydla. :) Ja mam wsparcie w rodzinie, nie chcę ich zawodzić i żeby znów bali się o to, że mogę się nie obudzić.
      Jesteś na prawdę piękna.A niewielu osobom to powiedziałam ;)Powodzenia w rozwijaniu się i prowadzeniu bloga, bo robisz to na prawdę dobrze :)

      Usuń